konferencje - Lubię konferencje

Jak tylko mowa o wyjeździe na konferencje, to od razu jestem gotowa do drogi. Te wyjazdy mają dla mnie posmak przygody i choć są zwykle krótkie, to obfitują w wrażenia. Na konferencji ostatnio byłam w Ustce. Fajna miejscowość i ludzie też byli fajni. Bo na konferencjach nie można nikogo nie poznać. Wszyscy są z różnych stron, mają jeden cel, są tematy do rozmów, nic tylko rozmawiać i zapoznawać. Najlepiej jeżeli stworzy się kilkuosobowa grupa, tak jak to było w Ustce, w wolnym czasie wszędzie chodziliśmy razem. Na
konferencje zabieram zwykle sporo rzeczy. Córka śmieje się ze mnie, że pakuję się, jakbym jechała na trzy tygodnie, a nie kilka dni. Ale trudno przewidzieć co w obcym miejscu będzie potrzebne. W Ustce przydał się strój kąpielowy - na pływanie w morzu było już za zimno - ale poszliśmy na basen; dres - kiedy wynajęliśmy rowery; a nawet sukienka wieczorowa - na wieczorek pożegnalny. Jak ja lubię te konferencje!
Inne publikacje: