Sopot - zimowe spacerki po molo

Na wakacje zimowe wybraliśmy Sopot. Może to dziwne, że nie pojechaliśmy w góry, ale w lutym stężenie jodu w powietrzu jest najwyższe, więc nie mieliśmy z żoną wątpliwości. Nasza Józia często choruje w okresie jesienno-zimowym, to też niezwykle ważna jest profilaktyka. W hotelu Sopot mają dodatkowo grotę solną, a także komorę kriogeniczną i dlatego uznaliśmy za traf losu, że w końcu trafiliśmy właśnie tam. Nie przypuszczałbym nigdy, że w Sopocie jest tyle rzeczy do zrobienia. Zawsze myślałem, że nad morzem to tylko plaża, opalanie się, kąpanie, spacery i tak w kółko. Sopotem jednak się mile zaskoczyłem. Nie tylko bywaliśmy nad morzem, bo przecież po to przede wszystkim przyjechaliśmy, ale też dużo zwiedziliśmy. Najbardziej podobało się nam molo. To najdłuższe drewniane molo w Europie. Przebywaliśmy najdłużej, jak to tylko możliwe na końcu molo, gdzie jest najwięcej drogocennego aerozolu. Zwiedziliśmy całe miasto. Józia też uczestniczyła w rehabilitacji w naszym hotelu. Pobyt był udany.


Bałtyk Rewal