Karpacz - Koloniści.

Pierwszy mój pobyt w Karpaczu związany był z koloniami moich dzieci. W tamtych czasach, chyba trochę częściej dzieci jeździły na kolonie. Karpacz w latach 60 - tych, XX wieku nie wyróżniał się wyjątkowym urokiem. To co było ciekawe, to całe te wysokie góry. Ja nawet chciałem wejść na Śnieżkę, ale gdy dowiedziałem się, że autobus ma w Karpaczu przerwę 4 godzinną, to dałem sobie spokój. Dla chłopaka Karpacz bardzo się podobał, bo nigdy nie widział tak wysokich gór oraz dziwnych budowli. Najciekawsza atrakcja o której potem Mateusz opowiadał, była w świątynia norweska Wang. Ja dopiero po kilku latach, już jako emeryt mogłem zobaczyć świątynię Wang. Maszerowałem po naszych górach, bo stałem się nagle wielkim miłośnikiem górskich wędrówek. Nie miałem już obowiązków, a to umożliwiło mi wędrówki. Czasem się zdarza, że człowiek na emeryturze zmienia całkowicie swoje zajęcia. Z ponuraka, człowiek staje się bardziej wesoły i ciekawy świata. Do Karpacza jeździłem potem ze dwa razu, zdobywając Śnieżkę.
Inne publikacje:


Bałtyk Rewal